Jasne „belgium ale”, dwa rogale w opcji maxi, dwie sztuki energetyków i mleko czekoladowe. Nie wiem od czego zacząć. Kiedy się denerwuję – przepraszam – wkurwiam… to sięgam sobie po takie mieszanki. Wizyta w kiblu murowana. Brakuje tylko zimnej cytrynówki. W pracy taki zaduch, że siedzę  w nocy bez koszulki. Stylowa „ojcowska” piłka dumnie rozpościera się na obrotowym krześle, szerokie barki w jakiś sposób trzymają całą konstrukcję jeszcze „Dad Boda”, od jutra trenera personalnego. Pierdolić naiwność…

Jesteśmy naiwni w wielu życiowych kwestiach, dajemy się często nabierać albo po prostu przestajemy wierzyć. Draft 2017, być może najlepszy od czasów… nie wiemy od którego Draftu, bo najlepszy miał być ten z Wigginsem i Parkerem, pokazał na gorąco dość skrajne komentarze i „podraftowe” oceny ludzi zza kuluarów oraz twitterowego środowiska. Dlatego wywaliłem na to laskę i chciałem trochę ochłonąć, poczekać aż odpadnie cały kurz. Posypały się wymiany, Chris Paul przeszedł do Houston za… Houston i krewnych Moreya, Liga Letnia zaatakuje nas w weekend z Karnozaurem. Ale w końcu… emocje opadły, minął tydzień.

Tydzień, kilka piw w upalne dni po drodze, zdegustowanie pracą, krajobraz na balkonie, pierdolec pogodowo-burzowy dzieci plus kilka innych czynników stworzyły spontaniczny cykl Zimnej Cytrynówki, która będzie się pojawić w momentach bliżej nieokreślonych. Dlatego m.in. na pierwszy rzut wziąłem to w czym jeszcze czuję się w miarę akceptowany – ludzi z NCAA, którzy jeszcze nie liznęli gry na poziomie zawodowym. Hej soboto, hej wesele, hej kacu, hej niedzielko, hej pizzo z frytkami, hej piwka, hej dzieci od dziadków przywiezione, hej kąpiel, hej wieczór, hej sen, hej kapeć rano w poniedziałek jakby ktoś walnął mnie obuchem. Hej NBA.

Dlatego na koniec tego nic nie znaczącego wstępu dodam, że nie cierpię słowa „bust”. Wiesz dlaczego? Bo jest coraz częściej używane w naszej pojebanej blogosferze, szczególnie w światku koszykarskim. Używa się go coraz częściej w kontekście graczy, którzy JUŻ ZAWODZĄ w swoich debiutanckich sezonach, nie rozgrywając w nich nawet 1000 minut na poziomie NBA, a nie w zakichanej D(G)-League, którą liga akademicka wciąga tłustą dupą. Na jakiej podstawie mamy kogoś oceniać i „bustować? Bądźmy poważni. 1000 minut debiutanta przy rozegraniu pełnego sezonu to ledwo ponad 12 minut gry. 12 minut dla kogoś kto został np. wybrany jeszcze w pierwszej rundzie. 12 minut dla kogoś kto ma się rozwijać i nawet jak zapierdala i jest dobry na treningach… to nie gra. Pozdro Stan Van Gundy. Ubiegłoroczna klasa Draftu została okrzyknięta mianem tej kiepskiej, złej, chujowej. Ocenialiśmy graczy, którzy grali średnio od 12 do 27 minut, ale zaledwie połowa z Top 40 rozegrała co najmniej 60 spotkań.

Nie będę wbijał w dalsze statystyki, ale od kilku sezonów powtarzam, że talent i ciężka praca to nie wszystko. Musisz też mieć trochę szczęścia w łapaniu szans, o ile je oczywiście dostaniesz.

Rozważmy zatem nasze gromkie poczynania i nie rzucajmy w obecną klasę 2017 „bustami”. Przestańmy się bawić w proroków, nie jesteśmy zapracowanymi skautami, bo tak naprawdę im trzeba wierzyć. Robią to GM-owie, którzy dają im fajną, ale ciężką pracę. Z medialnego świata na dzień dzisiejszy ekipa Draft Express, Chad Ford i trochę undegroundowy Luke Winn ( kiedyś też Ed Isaacson) robią najlepszą (ale nie tak intensywną jak skauci) robotę w przewidywaniu potencjału graczy. Ludzie z DX sporo jeżdżą, Chad Ford ma wejścia w kuluarach, Luke Winn ogląda mega, mega dużo NCAA i ma umysł statystycznego geeka. Isaacson miał flow i feeling do ludzi, ale przerzucił się na managerkę – dzięki Woodeniku za przypomnienie, NBA Draft Blog był kozacki. Ja sam siedzę w lidze akademickiej od 2005 roku, na stałe i bardzo mocno od sezonu 2008/2009, który śledziłem od A do Z, bo możliwości na to już wtedy pozwalały (pozdro kablówka). Przez te wszystkie lata nauczyłem się nie tyle co „amatorskiego skautingu”, ale jakiejś tam pokory i cierpliwości. Jasne, cholernie boli mnie kiedy doświadczeni gracze (głównie seniorzy) z bogatymi karierami na kampusach w NBA odchodzą na ławkę, albo po prostu z niej znikają. Ale ta liga ciągle się zmienia, idzie nadal w atletyzm, nawet już nie size tylko w pierdolony szybki small ball, który nadal nie ma w mojej głowie racji bytu. Po prostu trzeba z tym żyć, ale idealnym przykładem, na połączenie odrobiny talentu, ciężkiej pracy i wykorzystania szansy jest Malcolm Brogdon, który w Bucks wykorzystał dziurę w rotacji, rozgrywając 75 spotkań i 1982 minuty – lekko ponad 26 minut w każdym meczu, w tym 28 startów w piątce. To sporo, jak na kogoś z 36-tym pickiem, naprawdę sporo. Mnie to akurat cholernie cieszy, bo Brogdon był kozacki przez cztery sezony dla Virginii, skupiając w sobie wszystko co seniorskie. Jego zdrowie.

Draft 2017, Draft LaVara Balla, Draft Nie Danny’ego Ainge’a, Draft niby Sacramento Kings ale jednak trochę też Lakers. Draft bez Przemka Karnowskiego. Kto kogo i po co, bez skutków i zbędnych ocen, z przymrużeniem oka. Tylko same picki z Draftu 2017 + ich wymiany w czasie draftowej nocy, bez brania pod uwagę innych rookies na różnego rodzaju kontraktach. Kończy się „belgium ale”…

ATLANTA HAWKS – (19)John Colllins , (41)Tyler Dorsey, (60)Alpha Kaba –> Hawks postawili w pierwszej rundzie na Collinsa, który kompletnie mnie nie jarał przez pierwsze dwa miesiące sezonu 2016/17. Nagle przyszły mecze wewnątrz ACC, gdzie silny skrzydłowy błysnął, pokazał mid range, jakąś tam grę na low post. Lud krzyczał „nowy Chris Bosh, nowy LMA”, a ja krzyknąłem „ssie jaja na łyżce w obronie”. Collins nie ma żadnego instynktu do pomocy, nie potrafi dobrze rotować na nogach, albo po prostu mu się nie chce. Może to w nim zaszczepią. Tyler Dorsey był Bogiem tegorocznego NCAA Tournament, ale w Hawks może być dopiero czwartym lub piątym guardem w rotacji, przynajmniej na starcie sezonu. Plus dla Budenholzera, że Dorsey może grać na pozycjach 1-2, na wypadek gdyby ktoś wypadł w trakcie trwania rozgrywek. Alpha Kaba – kojarzę i nie kojarzę…

BOSTON CELTICS – (3)Jayson Tatum, (37)Semi Ojeleye, (53)Kadeem Allen, (56)Jabari Bird –> Niech Ci będzie Danek. Tatum po Fultzu i Smithie Juniorze to najlepszy iso scorer w tej klasie, którego Celtics niby potrzebują, ale liczą też na rozwój Browna. Zaraz mega fani Celtics (niestety coraz częściej przypominający tych chujowych fanów Lakers 2008-2012, że wszystko git, lecimy dalej, tak ma być) o coś się dowalą. Mam to gdzieś. Pozycyjnie widzę log jam, który tworzy również Semi Ojeleye – swoją drogą szkoda, że trafił do Celtics i nie pogra. Ojeleye miał breakout year dla SMU, to fizycznie mały LeBron (podkreślam – fizycznie) z defensywą i rzutem za trzy, ale jeżeli Celtics ściągną Haywarda lub George’a, albo obu (śnij dalej Danny), to mały LeBron nie dostanie nawet 7-8 minut w meczu. Kadeem Allen był kozacki w Arizonie, ale nie takich kozaków Stevens miał w rotacji, pomijając All-Stara Roziera. Jabari Bird jak zagrał pierwszy mecz dla Californii, pomyślałem – wow, w końcu jakiś nowy Ray Allen, ale gdzieś w trakcie czterech sezonów dla Golden Bears jego karierę zahamował trochę Cuonzo Martin, robiąc z niego raczej dobrego zadaniowca. Bird i Brown znają się z uniwerku, będzie chemia, ale czy ten spot up shooter dostanie minuty? Też wątpię. Zbieraj dalej picki Danek, oddaj je w 2025 za któreś z dzieci Shawna Kempa.

BROOKLYN NETS – (22)Jarrett Allen, (57)Aleksandar Vazenkow –> Trafiłem Jarretta Allena do Nets w jedynym pełnym Mocku w Piklach Do Kawówki, a transfer Lopeza do Lakers daje z miejsca minuty dla smukłego centra Texas Longhorns. Allen z pewnością zbierze kilka piłek, będzie aktywny na pomocy, bo to prezentował m.in. w NCAA, rolując przy tym do obręczy całkiem nieźle. Ale to NBA, może być różnie. Aleksandar Vazenkov – nie mam pojęcia kim jest.

CHARLOTTE HORNETS – (11)Malik Monk, (40)Dwayne Bacon –> Dla mnie trochę sleeperzy Draftu 2017 – graty Maciek. Potrzebowali typowego scorera po zasłonach i jeb – spadł im poza Top 10 Malik Monk. Nie mogli lepiej trafić, aczkolwiek pachniało u Jordana trochę Lukiem Kennardem. Monk w Kentucky był obok Foxa królem życia, biegając na obwodzie z zielonym światłem od Kokainowego Cala. Bywały mecze gdzie gorąca ręka Mnicha nie pudłowała, a jego zasięg rzutowy bił mocno w NBA range. Podoba mi się profesjonalne podejście Monka, który ogromną uwagę zwraca na cały balans ciała przy oddawaniu rzutu – zaczynając od ustawienia stóp, idąc przez biodra, barki, łokieć, aż po trzy palce w dłoni. To wszystko jest wyuczone i będzie szlifowane w Charlotte. Brawo. Wingman Bacon – czekam na niego w Lidze Letniej, ponieważ miał naprawdę dobry sezon dla Florida State, dając atletyzm i mini hustle game oprócz samego zdobywania punktów, w czym był w NCAA po prostu dobry. Podczas Summer League w Orlando dla Hornets zagra Przemo Karnowski – rolujemy!

CHICAGO BULLS – (7)Lauri Markkanen –> Trade Jimmy’ego Butlera oddał młodzież Minnesoty do Chicago, gdzie nie dzieje się najlepiej. Nie zmieni tego od zaraz sam Markkanen, który będzie się trochę gryzł z Miroticem, ale jestem dobrej myśli, bo dzieciak jest naprawdę ciekawy i po cichu liczyłem, że trafi do Dallas Mavericks pod oko Dirka. Znowu kłania się kwestia szczęścia i miejsca gdzie się trafi. Oby Lauri się tam odnalazł.

CLEVELAND CAVALIERS – bez picków –> Łysy ma to gdzieś…

DALLAS MAVERICKS – (9)Dennis Smith Jr. –> Małpa na ramieniu, misja, wybór poza Top 5 – Top 8, mało rozumiany przeze mnie spadek tego człowieka w idiotycznych Mockach. Smith Jr. to nadal w moim prywatnym rankingu Top 3 – Top 4 gracz tej klasy, który trafił do fantastycznej organizacji z zakręconym właścicielem, trenerem wygą i szansą na jedynce, gdzie będą cholernie dobre minuty. Ponoć Mavs chcą u siebie Jrue Holidaya, z kolei Rick Carlisle pochlebnie wypowiadał się, że DSJ może zaczynać w piątce. Tak czy owak, nie mogę się doczekać jego większych minut. Byłem niemal pewien, że wezmą go Magic albo Knicks. Klawa historia, oby miała też dobry rozwój. Pierwsze próbki Smitha już podczas Summer League w Las Vegas.

DENVER NUGGETS – (24)Tyler Lydon, (49)Vlatko Cancar, (51)Monte Morris –> Nie mam pojęcia kim jest Vlatko Cancar, ale pewnie dobrze wie Rafał Juć. Wiem z kolei kim są Tyler Lydon i Monte Morris. Ten pierwszy był dobrze broniącą i zbierającą stretch-4 w Syracuse, dając przez dwa sezony spacing i niestety chodzenie w odwiecznej strefie Jima Boeheima. Jak to przełoży się na jego defense w NBA? Carmelo Anthony nie broni, Dion Wiaters w miarę daje radę. Ciągnijmy słomki. Morris przez całą karierę w Iowa State był przykładem ciągłego rozwoju playmakera, który uczył się gry w opcji all-around jak tylko mógł. W Nuggs nie brakuje utalentowanych guardów, więc tu może być problem z minutami.

 DETROIT PISTONS – (12)Luke Kennard –> W Pistons nie dzieje się ostatnio dobrze, a ja za cholerę nie rozumiem Stana Van Gundy’ego, który dusi niektóre talenty na ławce. STANLEY JOHNSON! WIERZYMY! SVG – TY CHUJU! Wybór Luke’a Kennarda, którego Master Sprinter określił mianem „zalążku na dobrego defensora” przemilczę i odsyłam do manifestu Woodena, jednego z bad ass fanów Detroit via Pistons Poland. Albo dodam coś od siebie – do wzięcia byli Mitchell, Adebayo, Jackson, nawet nieco tajemniczy Ferguson. Well…

GOLDEN STATE WARRIORS – (38)Jordan Bell –> Warriors nadal śmieją się ludziom w twarz, kupując pick za ponad trzy bańki od Bulls. To tak jakbyś dostał liścia od gimbusa będąc już na studiach. Lata świetlne, kpina, Thug Life. Nie powiem, Bell był świetny w Oregonie – momentami KOZACKI, nawet grając przez ostatni sezon fałszywego centra, który był sercem w obrębie 4-5 metrów. Pomagał jak tylko mógł Dorseyowi i Brooksowi po minięciach. Energizer, blokujący i czytający ofensywę rywala freak. Dodaj do tego Greena jako mentora. Może być ciekawie, tylko żeby głowa wytrzymała.

HOUSTON ROCKETS – (43)Isaiah Hartenstein –> Ponoć steal. Miał iść w pierwszej rundzie jako nowa nadzieja Merkel. Przyda się na ławce, gdzie obecnie nie ma nikogo i w Summer League muszą grać dzieci Moreya. Ale był już w Rockets Domantas Motiejunas… kiedyś tam.

INDIANA PACERS – (18)T.J. Leaf, (47)Ike Anigbogu, (52)Edmond Sumner –> Potrzebowali kogoś na jedynkę, a wybrali dwóch podkoszowych i jednego trochę fałszywego PG, aczkolwiek Edmond Sumner imponował przy tym wzroście w NCAA, grając w Xavier nawet na pozycjach 1-3, w zależności od mini ustawień Chrisa Macka. To tyle, bez większej historii. T.J. Leaf to ziomek Lonzo Balla, który mocno dorzucił się do wskrzeszenia UCLA, robiąc mocne staty, udając przy tym Kevina Love’a, ale spokojnie. Leaf podobał mi się jako finiszer po pick and rollach, a jego mind set sprawiał, że defense Bruins całkiem fajnie chodził. Za dużo zapożyczeń językowych Panie Doktorze? Trzyj chrzan. Ike Anigbogu również z UCLA – wróżyli mu loterię i tak zrobili chłopaka w ciula, że po pierwszym sezonie puściły mu lejce i przepadł w pizdu, na niegwarantowanym kontrakcie. Anigbogu ma/miał (*niepotrzebne skreślić) fajne warunki do gry, ale po pomiarach okazał się mniejszy niż myśleliśmy. Zygmunt Zonk. Do obserwacji na miesiącach.

LOS ANGELES HOUSTON CLIPPERS – (39)Jawun Evans, (48)Sindarius Thornwell –> Nie mam pojęcia kto obecnie gra w Clippers. Wszyscy z Teksasu. Jawun Evans jako hicior z Oklahomy State pewnie nie wygryzie Pata Beverleya (chociaż ten kuleje), ale Sindarius Thornwell po fenomenalnej karierze w South Carolina mógłby być stealem gdzie indziej. Niestety u Doca teraz będzie masa ludzi na pozycjach 3-4 do grania. Szkoda, ale może Thornwell wywalczy sobie miejsce w składzie, będąc moim zdaniem w Top 5 graczy 3 and D tej klasy.

LOS ANGELES LAKERS – (2)Lonzo Ball, (27)Kyle Kuzma, (30)Josh Hart, (42)Thomas Bryant –> Jestem zaskoczony pickami Lakers, którzy oczywiście dostali swojego Lonzo Balla, ale ukradli stretch-4 Kyle’a Kuzmę i doświadczonego Josha Harta  via Utah (liczyłem, że trafi gdzieś na Wschód, np. Philly w drugiej rundzie) – wszystko w pierwszej rundzie. Ciężko to przełknąć, ale brawo Magic i Pelinka – dwa penerki z Hollywood. Thomas Bryant był klawy w Indianie, ponoć na 1-0 z koszem trafia trójki, ale cholera wie co zrobi z nim Walton w rotacji. Nie chce mi się pisać więcej o Lakers…

MEMPHIS GRIZZLIES – (35)Ivan Rabb, (45)Dillon Brooks –> Dillon Brooks będzie jadł Lamusa Parsonsa na treningach. Piękny Loluś Parsons będzie mu szorował pięty, prał majtki i płakał jak mała dzidzia. Brooks może być przydatny w rotacji, na wypadek gdyby MEM nie dogadali się z Randolphem i Allenem, do których mają Prawa Birda. Co najważniejsze, jest gotowy do gry na pozycjach 3-4 w NBA od zaraz, jako PF w opcji small ball w szarpanych minutach. Brzmi komicznie dla Grizz, ale NBA tego wymaga coraz częściej. Z-BO na grilla dawaj! Ivan Rabb – Boże, jak ja na niego liczyłem w drugim roku dla Californii. Również palce maczał w tym trochę Cuonzo Martin, bo Rabb był podczas swojej drugiej kampanii jakiś przygaszony, a miał zaliczyć jeden z największych progresów w Division I – w 2016 mógłby pójść w Top 20. Fajnie, że trafił do Memphis w kontekście uczenia się od Gasola i Z-Bo. To mocna czwórka, która musi popracować nad rzutem z 4-5 metrów, poza tym świetny zbierający.

MIAMI HEAT – (14)Edrice „BAM” Adebayo –> Czy można tyle wygrać? Nie stawiajmy go sztywno na piątce i nie straszmy minutami Whiteside’a. Nie jesteście kurwa aż tak naiwni chyba… Ile razy widzieliście Adebayo w Kentucky? Pełne mecze? Nie miał możliwości się wykazać w ofensywie, był ograniczony do pewnych ról wynikających z ustawień Wildcats, gdzie pierwsze skrzypce grali Fox i Monk. Bam może już teraz bronić ludzi od 3 do 5, switchując wszystko na pickach aż miło. Są dobre zalążki rzutowe, motoryka, jest wszystko. I co najważniejsze – trafił do fajnie zarządzanej organizacji, która mieli ludzi na treningach wytrzymałościowych, dając im nowe życie. Spo o niego zadba, tak to rokuję i chyba bardziej tego po prostu chcę i życzę wszystkim, szczególnie fanom ILP. To będzie dla nas dobre.

MILWAUKEE BUCKS – (17)D.J. Wilson, (46)Sterling Brown –> Akcje Wilsona zaczęły wzrastać po fenomenalnym runie Michigan na koniec sezonu, gdzie Wilson grał mega solidną i popującą czwórkę. Maciek miał go właśnie w Bucks i fajnie, że D.J. ostatecznie tam trafił. Jabari Parker nie wróci do gry w tym roku kalendarzowym, więc widać jakieś ciekawe minuty w rotacji Kidda dla Wilsona, który może już teraz rozciągać grę. Dla mnie poszedł bardzo wysoko, ale widocznie Bucks zauważyli w nim coś klawego, tak jak zrobili to w przypadku Thona Makera. Koziołki lecą nadal w shooting i gdyby Justin Jackson był do wzięcia, pewnie Wilson nie zostałby przez nich wybrany, ale… No ale w drugiej rundzie chwycili Sterlinga Browna i jego prawie 45% za trzy w ostatnim sezonie dla SMU. No i fajnie…

MINNESOTA TIMBERWOLVES – (16)Justin Patton –> W Minnesocie od wieków nie widziano shot blockerów. Patton niby ma to zmienić i jako upominek do Jimmy’ego Butlera powinien wejść w rotację Thibsa, bo po prostu Wolves potrzebują protekcji obręczy. Powinien, ale Thibs to Thibs. Jimmy Butler będzie grał 200 minut na wszystkich pozycjach. Czasy – Nowa NBA.

NEW ORLEANS PELICANS – (31)Frank Jackson –> Wow, fajnie. Naprawdę fajnie. Mimo, że nie przepadam za Duke, to z miejsca w trakcie jedynego sezonu Jacksona bardzo go polubiłem. Przypominał mi młodego Jaya Williamsa, mając w drugiej części sezonu ogromny pazur i swag do niszczenia ludzi jako scorer. To również obiecujący defensor, rzucający za trzy „myślący wariat”, który czyta obronę rywala szybciej niż myślimy. Co mogą zrobić Pels w kontekście Jacksona? Wszystko będzie zależeć od sytuacji Jrue Holidaya, po którego ustawia się parę ekip, ale już teraz możemy przypuszczać, że Jackson będzie walczył o pozycję drugiego PG (w jego przypadku combo PG) z Quinnem Cookiem. Niech walczy, ma do tego predyspozycje.

NEW YORK KNICKS – (8)Frank Ntilikina, (44)Damyean Dotson, (58)Ognjen Jaramaz –> Chryste… Frank Ntilikina chce po prostu przywrócić trochę nadziei kibicom Knicks. Będzie im bardzo potrzebna.

OKLAHOMA CITY THUNDER – (21)Terrance Feguson –> Nadal nie wiem kim jest, oprócz tego, że to szalony scorer, który może automatycznie trafiać za trzy, Byłoby nie fair, gdybym świrował i wypisywał głupoty na jego temat, sugerując się tylko highlightami z Australii. Nie jestem klikanym portalem. Przy monopolu Westbrooka i fakcie, że Thunder złożyli ofertę kwalifikacyjną Robersonowi, Ferguson niekoniecznie wejdzie w jakieś większy minuty podczas swojego rookie year. Przed nim Oladipo i nawet Alex Abrines.

ORLANDO MAGIC – (6)Jonathan Isaac, (33)Wesley Iwundu –> Liczyłem w Magic na Dennisa Smith Jr., ale gdzieś tam ostatecznie miałem też Isaaca obok Jaysona Tatuma. Isaac ma świetne warunki fizyczne do gry na swojej pozycji w obecnej NBA. W zasadzie to Top 3 warunków do gry na poziomie zawodowym. W którą stronę pójdzie? To trochę dziwny przypadek zamknięty w ciele Duranta, więc możliwości wydają się nie mieć sufitu, ale jego biodra, bieganie za niższymi trójkami w lidze? Są znaki zapytania. Śledźmy ten projekt. Wesley Iwundu – siemano senior, dobrze, że jesteś!

PHILADELPHIA 76ERS – (1)Markelle Fultz, (25)Anzejs Pasecniks, (36)Jonah Bolden, (50)Mathias Lessort –> Sixers poszli międzynarodowo, zyskując oczywiście być może najlepszego gracza w tym Drafcie, który stworzy Big 3 z Embiidem i Simmonsem plus Homie Dario. Możliwości Fultza nie mają na dzisiaj granic. Ograniczyć mogą go tylko minuty, które i tak będzie miał… albo głowa, w której wg tego jak wyglądał jego body language, wydaje się być wszystko poukładane. Jonaha Boldena kojarzę z dawnych ogryzków dla UCLA, ale jego nazwisko zrobiło się gorące podczas Pro Days. Też czekacie na Philly? Sam Hinkie odpala cygaro, patrzy na telefon, dzwoni James Dolan. Wycisza… tryb samolotowy.

PHOENIX SUNS – (4)Josh Jackson, (32)Davon Reed, (54)Alec Peters –> Najlepszy fit do Devina Bookera z tej klasy Draftu. Drugim był Lonzo Ball. Jackson na bronionej stronie boiska da wszystko to czego nie daje obecnie Booker. JJ może bronić pozycje od 1 do stretch-4 już teraz. Wychodzi na to, że sam bardzo chciał grać dla Suns, uciekając po drodze Świętym z Bostonu. Aha – Suns mocno idą w FA po Blake’a Griffina – będzie arcyciekawie. Davon Reed – prawie 40% za trzy do polaryzujących na obwodzie Suns, to upgrade tak czy owak, jakbyś zamiast dwóch piw wolał kupić tanią nalewkę w celu destrukcyjnej alkoholizacji w plenerze. Zawsze spoko. Alec Peters – siemano Valpo! Jeszcze na początku roku balansował nawet w pierwszej rundzie, miał fenomenalny seniorski sezon. Popująca czwórka, również z rzutem. Oj Słońca, Słonca…

PORTLAND TRAIL BLAZERS  – (10)Zach Collins, (26)Caleb Swanigan –> Ktoś zapytał mnie na Twitterze czy Zach Collins w dniu Draftu był/jest lepszy niż Kevin Love w 2008… Nie, nie jest, hell no! Blazers mają jeszcze Leonarda, mają Vonleha, mają Eda Davisa, których nie wiem czy nie umiera. Nurkic potrzebuje czasami oddechu, ale sam Collins mógł teoretycznie zostać na kolejny sezon w Gonzadze, aby niszczyć ludzi w second year jak Młody Sab. Poszedł wysoko (siema Vlade), bo w Top 10, a dołożyły się do tego dwa dobre mecze w NCAA Tournament. Czasy… Warunki świetne, obiecują opcja do rzutu, ale nic więcej nie jestem w stanie napisać, jeśli chodzi o jakieś „ochy i achy”. Biggie Swanigan był w Top 5 moich graczy sezonu 2016/17, ale rok wcześniej bardzo chciałem go widzieć w Michigan State u Toma Izzo, gdzie prawie wylądował, ostatecznie rezygnując na rzecz Purdue. Nie odkopuje jego rewelacyjnej historii, sami poszukajcie w amerykańskich archiwach. Co Bigge da Blazers? Na bank old school game i podania z high post do kogokolwiek. Na bank zbiórki oraz twarde zasłony z elementami łokci. Nie wiem jak Wy, ale ja po prostu lubię old schoolowych graczy. Swag nie imponuje atletyzmem, ale ma feeling do gry, co jest ważne wśród wysokich, mogących grać klasycznego „grzyba”.

SACRAMENTO KINGS – (5)De’Aaron Fox, (15)Justin Jackson, (20)Harry Giles, (34)Frank Mason –> Chyba fani Kings sami nie wierzą w jaki sposób potoczył się ten Draft. Fox był ich człowiekiem w zasadzie od początku, Jackson już teraz może wskoczyć do piątki, jeżeli Rudy Gay opuści Sacto, a na to się zapowiada. Harry Giles – nie wiem co z jego kolanami po niepełnym sezonie w Duke, ale poszedł i tak wysoko jak na fakt, że to duża czerwona flaga. Stealem może być Frank Mason, najlepszy gracz ubiegłego sezonu NCAA i walczak, którego Kings potrzebują na PG z ławki. Miałem nie prorokować, ale naprawdę ciężko uwierzyć, że na pierwszy rzut oka Kings nie spierdolili Draftu. #AfterBoogieEra

SAN ANTONIO SPURS – (29)Derrick White, (59)Jaron Blossomgame –> Spurs mają zawsze plan w czymś co robią. O ile nie jarałem się Derrickiem Whitem (kolejny strzelec do rotacji Popa), o tyle fajniej w samej ACC wyglądał Jaron Blossomgame, który robił dobre rzeczy dla Clemson – ma ten atletyczno-hustlujący skill. W Spurs nic nie dzieje się bez przyczyny. Jakby zabrakło na świecie graczy, to SAS graliby drzewami.

TORONTO RAPTORS – (23)OG Anunoby –> Straszne warunki do lepu na ludzi pokroju LeBrona i KD. No tak, był już kiedyś Jeff Green, był ktoś tam. Wszyscy polegli, olać to. Gdyby nie kontuzja kolana, Anunoby poszedłby w Top 10 jako świetnie zapowiadający się leaper z cichą opcją 3 and D, ale D naprawdę przez duże D. Przyda się w Raps, nie wiadomo co z Tuckerem i Pattersonem. W ogóle nie wiadomo co z Raps. Drake będzie grał na jedynce.

UTAH JAZZ – (13)Donovan Mitchell, (28)Tony Bradley, (55)Nigel Williams-Goss –> Jazz zabezpieczyli się w tym Drafcie na pozycjach 1-2, a ja do końca nie jestem przekonany, czy Tony Bradley to był właściwy pick, może bardziej jako backup dla Goberta, tak bym to rozumował. Bradley nie rozciągnie gry, gwarantując co prawda deskę i hustling, ale czy to wystarczy? Donovan Mitchell – mój czarny koń klasy 2017, był świetny w Louisville, ale przed nim walka o minuty. Syp kreskę dla Quinna. Nigel Williams-Goss i jego hero ball odejdą u Snydera do lamusa. Trzeba walczyć.

WASHINGTON WIZARDS – bez picków –> PZKosz vs Marcin Starter Gortat. Nie ma nic ciekawszego w nocy z czwartku na piątek. Paul George w życiu tam nie zagra…

Ligi Letnie w tym roku zapowiadają się całkiem fajnie, ale czołówka rookies zagra dopiero na dużej scenie w Las Vegas. Powinno być mocno. Sezon regularny z taką klasą również zapowiada się mocno. Weekend też będzie mocny…

Pozdrawiam serdecznie,

Ambasador C.

5 KOMENTARZE

  1. Dzięki Seba, brakowało takiego podsumowania. Zastanawiają mnie ruchy GSW z ostatnich dwóch lat, McCaw i teraz Bell wyjęci w drugiej rundzie za hajsy. Wygląda na to, że z Patricka będą ludzie, a Bell może wejść w buty JaVale’a w nadchodzącym sezonie. Będę śledził. Pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here