Bohaterowie naszych (głównie moich) czasów sprzedają palety z NCAA tuż za rogiem Twojego hipermarketu, legalnie lub nielegalnie. Handlują w niedziele, w Święta, wtedy kiedy śpisz.

Weekendowa kokaina ligi akademickiej zasypała świat największymi kreskami w historii, robiąc po raz kolejny sieczkę z mózgu każdego fana tych rozgrywek. W koszykarskim piekle blogerów diabeł w kotle warzy eliksir nietrzeźwości. Chwilo trwaj – powoli zbliżamy się do Final Four. Już jutro!

Historie… to w tym wszystkim lubimy najbardziej, ale niestety od czwartku do niedzieli los wyłonił tylko cztery ekipy, które zatańczą w San Antonio. Rundy Sweet 16 i Elite 8 stały na bardzo fajnym poziomie, ale o tym poniżej…

Historie…

Tak, historie. Jutro będzie ich więcej.

1. Cud z miasta Scottiego Pippena

Prawdziwy kopciuszek gra dalej, serca całego Illinois rosną. Loyola Chicago już teraz mają więcej wygranych w NCAA Tournament niż DePaul, Northwestern oraz Illinois razem wzięte – stat z ostatnich 12 lat. Illinois? 2005 rok – Deron Williams, Luter Head i Dee Brown – ten skład przegrał wtedy finał z UNC w składzie z grubym Seanem Mayem, jeszcze chudym Raymondem Feltonem i tępym Rashadem McCanstem. Jawad Williams był topowym graczem NCAA. To były czasy kiedy zacząłem interesować się koszykówką akademicką. Czasy…

Ramblers to kolejny uderdog z koszyka mid-major conference, kiedy nieoczekiwanie w Final Four meldowali się m.in. Butler (2010, 2011), VCU (2011) i Wichita State (2013). Co ciekawe, to właśnie Loyola Chicago w tym sezonie zdemolowała Missouri Valley Conference, którą na rzecz American opuścili wspomniani Wichita State Shockers.

Wiadomo, obecnie takie historie kocha Ameryka, mamy obok tych białych i gryzących parkiet graczy medialną Siostrę Jean, odwiecznego kapelana drużyny. I to nie jest tak, że Ramblers nic nie grali i nagle zaskoczyli. Owszem, to nadal jest rzecz szokująca, ale to team lepszy niż myślimy, w końcu zespół, który wygrał w tym sezonie już 32 spotkania, trzy z ostatnich czterech różnicą jednego lub dwóch punktów. Szalony stat, ale na tym właśnie polega piękno Turnieju.

Loyola Chicago Ramblers meldują się w San Antonio, a ja osobiście myślę, że warto pochylić się nad tym teamem nieco dłużej, oczywiście mając na uwadze pilnowanie mydła…

1st round – vs Miami (Fl.) +2

2nd round – vs Tennessee +1

Sweet 16 – vs Nevada +1

Elite 8 – vs Kansas State +16

2. THE MECZYWA!

*Villanova z West Virginią – must see najlepiej w całości!

*Kansas z Duke – must see najlepiej w całości!

3. Co dalej z ludźmi Coacha K?

Rozmawialiśmy wczoraj w Piklach do Kawówki o mimo wszystko trochę niepokojącej sytuacji w Duke, gdzie Coach K wchodzi w buty Johna Calipari z Kentucky, nie mając pomysłu na dalsze, większe sukcesy. Zbieranie zajebistego talentu ze szkół średnich, w tym mega czołowych rekrutów nie zawsze idzie w parze z tymi sukcesami. Ostatnimi wyjątkami są Kentucky z 2012 roku, gdzie trzech freshmanów grało pierwsze skrzypce (Anthony Davis, Michael Kidd-Gilchrist, Marquis Teague), oraz Duke z 2015 (z Okaforem, Jonesem i Winslowem). Dodajmy do tego fenomenalny run UConn z 2011. W tym roku Coach K miał czterech freshmanów w piątce, Calipari pięciu. Sęk w tym, że tamte ekipy były wspomagane i przede wszystkim zdyscyplinowane przez bardziej doświadczonych, dobrych graczy.

Sweepowanie rekrutacji najlepszych dzieciaków, których głównie interesuje opcja one-and-done nie gwarantuje sukcesów drużynowych.

Zobacz:

Tak czy owak, każdy szuka nie tylko rozwoju, ale i hajsu. Co za tym idzie – również G League może stać się alternatywą dla dzieciaków z liceum. Wczoraj wystrzelił pierwszy przypadek Dariusa Bazleya.

Do sedna…

*Marvin Bagley III (PF – 21.0 PKT, 11.1 ZB, 61.4%FG) – nie było tajemnicą, że MBIII zagra tylko jeden sezon dla Coacha K, z którego chłonął tak naprawdę ile mógł, bijąc wszelakie rekordy debiutantów Blue Devils. Nie do końca przekonuje mnie w roli game-changera w NBA, ale… Bagley nie pierdolił się w tańcu mimo, że rok wcześniej przyszedł do NCAA. Pokazał, że w ofensywie może być nie do zatrzymania, ale wymaga to dodania kilku kilogramów i pracowania nad obiecującym rzutem z dystansu. Jego problemy defensywne zostały zamaskowane przez strefę Duke, którą Krzyzewski grał konsekwentnie od połowy sezonu. Co dalej? Bagley trafił do pierwszego teamu All-American, zgłosił się do Draftu 2018 i jest typowany do Top 5. Pożyjemy, zobaczymy.

*Wendell Carter Jr. (PF/C – 13.5 PKT, 9.1 ZB., 56,1%FG, 2.1 BLK) – wydaje mi się, że Krzyzewski czasami nie miał koncepcji na dwójkę Bagley-Carter, która razem wykręciła w sezonie 38 double-doubles (najwięcej od czasów duo Nick Collison-Drew Gooden z Kansas 2001-02). Małe mankamenty pokazał mecz z Jayhawks w Elite 8, gdzie chociażby samego Bagleya zamknął o 10 centymetrów niższy Mykhailiuk, a Bill Self notorycznie kazał go podwajać. Mimo wszystko Carter Jr. miał bardzo solidny sezon, pokazując się z dobrej strony jako defensor nie tylko mano-a-mano, ale przede wszystkim z pomocy. Tli się też obiecujący jumper z mid range. Jestem fanem tego, żeby natychmiast szedł do Draftu i nie podzielił losów takiego Marquesa Boldena czy Chase’a Jetera, tym bardziej, że kolejna klasa Duke będzie napakowana talentem i… minutami gry. Carter to bardziej długofalowy projekt, człowiek, który przy odrobinie szczęścia może trafić do poukładanej organizacji, gdzie wrzucą go na rozgrzany ruszt. Materiał do pracy jest naprawdę obiecujący. To mądry i poukładany dzieciak, któremu zależy. Zobacz łzy na ławce w dogrywce, kiedy odgwizdano mu piąty, w sumie kontrowersyjny faul.

*Grayson Allen (SG – 15.5 PKT, 4.6 AST, 1,7 PRZ, 37.0%3P) – to uczucie, kiedy odchodzi ktoś, kto tak naprawdę był od zawsze wg Twoich wyobrażeń. To tyczy się głównie seniorów, dobrych graczy, postaci kontrowersyjnych. NCAA nie będzie taka sama bez Greysona Allena, który mógłby być jednym z Twoich naprawdę dobrych graczy w NBA, ale czerwoną flagą zdaje się być jego mindset. Allen nie raz podcinał przeciwników, flopował, był nawet zawieszany w Duke. W swoim ostatnim sezonie sporo czasu spędzał również jako fałszywy point guard (widzieliśmy to też w ubiegłym roku), który rozumie grę, ale niekoniecznie przez ostatnie dwa sezony był dla Duke game-changerem. Wzięło się to również ze skali talentów jakie rekrutował K. Ja osobiście życzę mu jak najlepiej, może chłopak znajdzie miejsce w pierwszej rundzie  – co da mu spokój przynajmniej przez gwarantowane lata w kontrakcie. Prawie wygrał ten mecz z Kansas dla Duke! Niesamowite, było tak blisko…

*Trevon Duval (PG – 10.3 PKT, 5.6 AST, 1,5 PRZ, 2,8 ST) – nie pamiętam, żeby ktoś w trakcie sezonu tak bardzo spadł w notowaniach przed Draftem. Duval przychodził do NCAA przychodził jako drugi Westbrook, będący agresorem po obu stronach boiska ale… niekoniecznie wszystko grało już wewnątrz spotkań w samej Konferencji ACC. Duval zderzył się ze ścianą freshmana, nie do końca łapiąc od razu system Duke, ale co wypracowywał sobie w defensywie, to jego. Wypadł z Top 10, w której był jeszcze w okolicach grudnia, lądując obecnie u chłopaków z ESPN (Draft Express) między Top 40 – Top 50. Nie widzę dla niego miejsca w rotacji przy takim all-around kreatorze jakim może być w NCAA R.J. Barrett. Sytuacja jest bardzo kłopotliwa mimo, że Duval miewał dobre fragmenty, ale ogólnie był po prostu nieregularny. W pierwszej połowie z Kansas miał 13 punktów, potem zniknął. Czekam mimo wszystko z zaciekawieniem co dalej.

Gary Trent Jr. (SG – 14.5 PKT, 4.2 ZB, 1,2 PRZ, 40,2%3P) – szanse Trenta na pozostanie w Duke oceniam w opcji 50/50, ale również jak w przypadku Duvala istnieje ryzyko, że zginie w rotacji super klasy freshmanów. Aczkolwiek jest tutaj jeden mały haczyk, o którym nieco niżej. Trent miewał mecze na 20-30 punktów, chociażby ten kozacki z Miami, kiedy wyciągnął Duke, trafiając 6 z 9 trójek. To czego nie można mu odebrać – IQ do gry, rozumienie pewnych zachowań na boisku, chłopak wie jak i kiedy się ustawić. Jest naprawdę solidnym defensorem, czyta – read and react. Ojciec przelał swoje doświadczenie z NBA, ale sam Gary jako prospekt również podzielił los Duvala – wypadł z loterii, obecnie plasując się gdzieś w okolicach końca drugiej rundy, co z pewnością boli, bo nie będzie mu łatwo w jednej i drugiej sytuacji. Mimo wszystko, jeżeli patrzę na listopadowy skład Duke, to Coach K nie ma typowego strzelca off the ball, więc Trent może się jakoś w to wkomponować.

Coach K – ma już 71 lat, ogrom sukcesów na koncie, ale niekoniecznie aż tyle paliwa w baku, żeby rozwijać graczy pod mega kariery zawodowe lub osiągać z nimi sukcesy. To brzmi bardzo dziwnie, nawet z perspektywy nie tak dawnego mistrzostwa 2015, ale widać to na boisku, z boku. Poza tym dochodzą jeszcze problemy zdrowotne (upierdliwe biodro). Kyrie Irving (2011) i Jayson Tatum (2017) to największe osiągnięcia one-and-done Krzyzewskiego z ostatniej dekady (może na stałe do tej grupy dojdą Jabari Parker oraz Brandon Ingram), więc resztę zostawiam Wam i absolutnie nic mu nie odbieram. To chodząca legenda, Top 5 trenerów w historii koszykówki. Jednak nastanie kiedyś kres tego wszystkiego i w Durham będzie potrzebny następca, ktoś świeży. Blue Devils kilka dni po Turnieju stracili głównego asystenta Jeffa Capela, który przyjął ofertę z Pittsburgha. Jon Scheyer? Czemu nie, ale jeszcze nie teraz…

4. Kielon za…

*Nevada – prawie zagrali w Elite 8, najpierw tracąc spore prowadzenie z Loyolą, aby potem wrócić w swoim stylu comeback kids. Dzielił ich jeden rzut od awansu. Eric Musselman wykonał kawał dobrej roboty, ale w dużej mierze przyszły sezon będzie zależeć od braci Martin, którzy byli rewelacyjni w tych fajnym marszu Wolfpack.

*Kentucky – czołówka atletyzmu tego turnieju została zniszczona tylko i wyłącznie przez brak doświadczenia oraz – uwaga – przez Johna Calipari, który przespał kluczowe momenty w Kansas State. Szkoda, bo ten team stawał się coraz lepszy z każdym meczem, jakoś od początku marca. Shai Gilgeous-Alexander, Kevin Knox i Hamidou Diallo to mocne kandydatury na Draft 2018, z czego Knox poważnie zastanawia się nad powrotem do Lexington. Byłoby kozacko, nie mniej jednak Calipari zachowa połowicznie trzon z tego sezonu, co powinno zaowocować w kolejnym.

*Clemson – nie spodziewałem się takiego sezonu w ich wykonaniu, bo chyba mało kto się spodziewał. Tak samo nikt nie spodziewał się wielkiego powrotu z Kansas podczas fazy Sweet 16, kiedy Tigers wrócili z -20 na -6, na jakieś dwie i pół minuty przed końcem spotkania.

*Texas Tech – Chris Beard wykonał świetną robotę w dopiero drugim sezonie swojej pracy dla Red Raiders, robiąc najlepszy wynik w historii uczelni, awansując do Elite 8. Fajny defense oraz atletyczny styl gry wyniosły na piedestał chociażby Keenana Evansa i Zhaire Smitha, bądx co bądź jeden z lepszych duetów 3-and-D w lidze. Smith ma spore szanse na Top 20 tegorocznego Draftu.

*Florida State – atletyczna, przede wszystkim duża i długa rotacja Leonarda Hamiltona kosiła w Turnieju takie tuzy jak Xavier i Gonzaga, udowadniając, że można zrobić ciekawy wynik bez gwiazd, ale z wielkimi ludźmi o gałęziowych zasięgach ramion. FSU byli naprawdę blisko z Michigan, w zasadzie wrócili w ostatnie dwie minuty z -10 do crunchtime, ale gdzieś po drodze wynik zrobiły niecelna trójka Savoya i dwa wolne Duncana Robinsona dla Michigan.

5. DRAFT 2018

*Kto z Top 60 zagra w Final Four?

Z mockowanych na pierwszą rundę ludzi tylko Mikal Bridges (Villanova) i Devonte’ Graham (Kansas). POY Jalen Brunson (Villanova) i Malik Newman (Kansas) są w Top 30-40.

Top 40-60: Moritz Wagner (Michigan), Svi Mykhailiuk (Kansas).

Masakra…

*Co dalej? Kto się zgłosił?

Nikt nie robił tak dobrze early entry list jak Draft Expres. Nikt. W tabeli było wszystko, od statusu, po agenta, wymiary itd. Najświeższa (na ile wiarygodna?) lista tutaj…

Spokojnie, to nie wszystko. Wracam jutro, dając trochę dużych i życiowych rzeczy dotyczących Final Four.

Stay thirsty my friends.