Moja droga do aktualnego miejsca w światku koszykarskim była… chyba zwyczajna. Jakoś w 2008 roku wygrałem na rozkręcającym się blogu Zawsze Po Pierwsze konkurs. Dotyczył on napisania najciekawszej dniówki na podstawie danego terminarza NBA. Napisałem, wysłałem, ot co. Chłopaki opublikowali ją (albo jej fragment) następnego dnia, a później dołączyłem do ekipy ZP-1 i… tak już zostałem.

W międzyczasie dołączyłem również do istniejącego wówczas MVP Magazyn, który był wtedy drukowanym hitem na temat koszykówki. Niestety jego czasy w prasie drukowanej dobiegły końca, zaś blog Zawsze Po Pierwsze przekształcił się w portal Szósty Gracz.

Czasy Zawsze Po Pierwsze były czasami mojego prime’u pod każdym względem. Grałem jeszcze w koszykówkę na jakimś poziomie, byłem chudszy, wysportowany, nie miałem rodziny, robiłem co chciałem. Żyłem koszykówką, muzyką, melanżami i tymi wszystkimi rzeczami, którymi żyje chłopak w wieku 20-22 lat. Czasy, po prostu dobre czasy.

Życie później potoczyło się dosyć schematycznie. Poznałem moją obecną żonę, znalazłem stałą pracę, wjebałem się w kredyt hipoteczny – klasyk. Potem zostałem ojcem i życie nabrało większego sensu, ale zabrało czas na pasje i zajawki. To po części naturalne.

Gdzieś po drodze zaczęły właśnie te wszystkie pasje wygasać. Przestało się nagrywać rap, przestało się grać w koszykówkę na wyższym poziomie, a momentami wręcz nie chciało mi się jej nawet oglądać. Moja przygoda na Szóstym Graczu trwała, ale ostatecznie ograniczyła się z wyboru i głównie z braku czasu do nagrywania podcastów Pikle do Kawówki z Maćkiem Kwiatkowskim. I jest mi z tym dzisiaj dobrze.

Po skończeniu dziennikarstwa, na którym uświadomiłem sobie, że nie wyżywię rodziny z pisania o koszykówce, zacząłem się zastanawiać co dalej…

Obecnie jestem na takim etapie życia zawodowego (a pracuję od 19-tego roku życia, czyli jakieś 12 lat), że nie wiem co dalej. W aktualnej pracy absolutnie się nie spełniam i nie widzę dalszych możliwości rozwoju. Ale przecież pracować trzeba. Nie wiem co mogłoby mi sprawiać przyjemność i spełniać podstawowe potrzeby mojej rodziny. Czymś takim nie będą Hoopsy Hetmana, aczkolwiek za dawnych i naiwnych czasów marzyłem, aby za okropnie gruby hajs blogować o koszykówce amerykańskiej z przytulnej chatki na Mazurach i mieć na resztę za przeproszeniem wyjebane. Żyjemy w twardej rzeczywistości. Pomijając już kwestie zawodowe, od kilku sezonów co jakiś czas przechodziła mi przez głowę myśl: „A może coś swojego zrobić w sieci? Tak na lajcie, bez żadnych oczekiwań i presji przede wszystkim.”

No i jakoś w tamtym roku kliknąłem w kilka domen. Zapłaciłem za nie, aby potem leżały dość długo na serwerze i nie widziały światła dziennego. Idiotyzm. Potem o nich zapomniałem, ale jesienny marazm 2016 spowodował, że postanowiłem powalczyć o jakąś życiową odskocznię. I tak osobiście traktuję projekt Hoopsy Hetmana – ma być dla mnie odskocznią od codziennych spraw i trosk, może być też oczywiście Twoją, a mnie by było bardzo miło, gdybyśmy razem stworzyli swego rodzaju społeczność.

Hoopsy Hetmana są moją kartą „all in” w kontekście odkurzenia jednej z pasji, które leżą sobie w szufladzie i czekają… Czekają na lepsze czasy i ponowny prime Ambasadora Cytrynówki, który po ogarnięciu życiowych obowiązków uciekał w koszykówkę i w muzykę, lub na odwrót. Osobiście myślałem, że sobie poradzę. Że bez odskoczni i pasji da się poukładać szarą rzeczywistość. Niby się da, ale po co mamy wszyscy zwariować?

Dlatego ostatecznie wyciągnąłem amunicję z szuflady, spotkałem się z Kacprem, który jest poniekąd współtwórcą tego projektu – grafikiem i człowiekiem ogarniającym to wszystko od strony technicznej. W tym miejscu składam na Twoje zdolne ręce i umysł ogromne podziękowania. Dziękuję Ci za to, że namówiłeś mnie do realizacji oraz pokazałeś, że zwykły szarak może mieć swoje własne logo i „budować markę” wśród dziesięciorga znajomych z grilla. Jeszcze raz dzięki Kacper, to dopiero początek naszej wspólnej drogi.

Pod kątem jakiejś tam poprawności merytorycznej to chyba wszystko. Na Hoopsach Hetmana znajdziesz przede wszystkim dłuższe i pisane od serca teksty, które nie będą pojawiać się raczej cyklicznie – w sensie w konkretny dzień. Na początku planuję pisać raz, może dwa razy w tygodniu, aby gdzieś to wszystko sobie poukładać pod dyktando życia codziennego. Nie będę robił niczego na siłę, ponieważ wszystko w tym miejscu chcę robić z miłości do gry. Chcę żeby mi się chciało. Żebyś po przeczytaniu tekstu albo mocno mnie hejtował, albo mocno chciał przybić piątkę. Jeszcze lepiej – żebyś chciał się ze mną napić teściowej cytrynówki na działce. Żeby te emocje buzowały, towarzyszyły nam wszystkim w tym miejscu. To główny motor napędowy – ja i Wy, Wy i ja.

Czy samo pisanie będzie spełnieniem jednego z wielu marzeń? I tak i nie, ponieważ jestem bardzo kontaktowym oraz otwartym człowiekiem, który lubi rozmawiać. O koszykówce i muzyce najbardziej. Dlatego będą pojawiać się podcasty, na starcie te z moim gościnnym udziałem, a miejmy nadzieję, że po wakacjach te moje, autorskie, wymyślone z jakimś konceptem i klawymi osobami kochającymi basket, które lubię i szanuję. Robimy to przecież z miłości do gry.

Jeżeli kochany czytelniku będziesz miał jakiekolwiek uwagi – dosłownie, jakiekolwiek – śmiało pisz na adres info@hoopsyhetmana.com, a ja postaram się odpisać jak najszybciej. Twoje sugestie i uwagi mogą poprawić jakość pisania, co za tym idzie również Twojego czytania. Tyczy się to wszystkiego co widoczne na Hoopsach Hetmana. Pancze, bloki, skręty…

Tyle ode mnie. Wrzucam na start skromny content – gościnne i archiwalne podcasty z moim udziałem oraz jeden spory tekst w ramach intro:

Czy Lonzo Ball i Lakers potrzebują siebie nawzajem?

Pojawię się przed Draftem 2017.

Piszmy, czytajmy i rozmawiajmy o koszykówce amerykańskiej. Od poziomu High School po NBA. Róbmy to z miłości do gry…

Do zobaczyska na działce!

S.

17 KOMENTARZE

  1. Wielka piona, Seba, za wprowadzenie pomysłu w życie!
    Oby zajawka tym razem nie odeszła w kąt, wiadomix, codzienność bywa różna, ale wiedz, że ktoś na pewno będzie czekał na Twoje kolejne teksty/podcasty.
    Powodzenia!

  2. podobie mi się Twój pisarski flow, motywacja w pełni zrozumiała – z ciekawością będę czytać i powodzenia Ambasadorze 🙂 !

  3. Dla ciebie to może być dziwne co napisze tutaj, ale mam teraz 20 lat. Około 2010 roku, czyli mając lat 13 ekipa zawszepopierwsze zaczęła mnie kształtować jako kibica koszykówki: moje poglądy, wszystkiego uczyłem się tam, zasad funkcjonowania ligi, jej historii, jej problemów, ale i blasków. Co miesiąc mój kupowałem nowe wydanie MVP, mimo, że najbliższy empik przez długi czas był 150 kilometrów od mojej miejscowości, ale kiedy już miałem nowy numer chłonąłem wasze teksty zapominając o całym świecie. Udzielałem się dość intensywnie na starym forum MVP Magazynu, w większości pisałem głupoty, ale czego oczekiwać od 13 latka wchodzącego w ten świat. Teraz, 7 lat później mogę powiedzieć, że jestem już świadomym kibicem, który siedzi mocno w lidze, ale tak naprawdę to wasza redakcja, wasze teksty stworzyły we mnie największą pasję bez której dziś byłbym inną osobą. Dlatego widząc jak ktoś z waszej starej ekipy odnosi jakiś sukces, czy tworzy takie rzeczy jakie dziś startują u ciebie, mam dziwne poczucie satysfakcji. Mimo, że się nie znamy każdy z was: Ty, Przemek Kujawiński, Maciek Kwiatkowski, Michał Górny i jeszcze pare innych osób które pisały dla ZP1, czy Magazynu MVP jest dla mnie jak wujek, który wprowadził mnie do NBA, pokazał mi jak piękny jest to świat. Zawsze będę za to wdzięczny, zawsze będę wam kibicował, mam nadzieję, że na swojej ścieżce dziennikarskiej jeszcze dla wielu osób, będziecie inspiracją do zakochania się w NBA, tak jak byliście dla mnie. Czekam na teksty!

    • Nie wiem co mam odpisać bo mnie zamurowało… Mogę tylko podziękować, motywować się do wskrzeszania pasji oraz zaprosić kiedyś na działkową cytrynówkę. Zdejmuję kapelusz, uszanowanko!

  4. Mam nadzieję, że to właśnie tutaj znajdę miejsce do gloryfikowania Stanleya Johnsona bez szyderstw i wyzwisk zewsząd napływających 🙂 powodzenia Seba, trzymam mocno kciuki za ten projekt i podpisuję się pod słowami MacM, trafiając na ZP1 w tym samym roku co on, jako 14-latek szukający odskoczni od piłki nożnej i dogorywającej przez kontuzje „karierki”. Czekam na ten sztos i wydam na to kwit! 🙂

  5. To żeby nie zemdliło mały piard w ten pokój pełen róż – wciąż wisisz nam za I. Thomas over Hakeem+Duncan. Jeszcze niejeden art musisz popełnić, by internety zapomniały 😛

  6. Seba, powodzenia, trzymam kciuki aby się chciało. Wrzuciłem RSSa do czytnika i będę stałym czytaczem. Wyłączam też adblockera na wypadek gdybyś chciał zarabiać na tym, to tak aby się talary zgadzały 🙂
    pozdro serdeczne

  7. ja najbardziej liczę na aktywność Sebastiana w czasie sezonu NCAA, bo tutaj w polskiej blogsferze jest sporo miejsce do zagospodarowania. O ile w warstwie informacyjnej jest przyzwoicie , to zdecydowanie brakuje publicystyki, felietonów dotyczących przedsionka NBA. Sebastian ze swoim lekkim piórem byłby dobrą odpowiedzią na te problemy . Domyślam się, że Panny Hetmanówny będą miały spory wplyw na powodzenie projektu;) W kazdym razie wytrawłosci i powodzenia. Początek smakowity.

  8. Powodzenia Sebastian! Wiem jak ciężko w erze BIG3 (rodzina, praca, kredyt) utrzymać swoją wyspę, więc tym bardziej będę Ci gorąco kibicował.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here