Nie ma tygodnia, w którym nie myślałbym o swojej przyszłości, o pracy, o fakcie, że jako głowa rodziny muszę jej zapewniać to co najlepsze. Nie pamiętam kiedy byłem tak ostatnio sfrustrowany swoją sytuacją zawodową. Chyba nigdy. Od stycznia 2018 intensywnie zająłem się szukaniem nowej pracy, ale… No właśnie. Ile to razy w tygodniu myślę sobie, że pierdolnąłbym to wszystko i zaczął spełniać marzenia tutaj, właśnie tu – na Hoopsach Hetmana, mogąc za pisanie o koszykówce zadbać o swoją rodzinę. Człowiek jest szczęśliwy jak spełnia się nie tylko w sferze prywatnej. Sfera zawodowa zawsze była dla mnie ważna, chęć samorealizacji, odczuwania przyjemności przy dostawaniu wynagrodzenia za robienie czegoś… co się tak naprawdę lubi, a jeszcze lepiej – kocha.

Rzeczywistość jest jednak szara. Połowa ofert pracy (jak nie jeszcze większa część) ma całkiem inne odzwierciedlenie przy rozmowach kwalifikacyjnych. Pracodawcy narzekają, że nie ma ludzi do pracy, a potencjalni pracownicy, że tej pracy nie ma… Rynek dawno się tak nie zazębiał, bezrobocie ponoć jest najniższe od wielu lat. Ale dla mnie to się jakoś przestaje zazębiać. Człowiek chciałby być po prostu szczęśliwy i spełniony także zawodowo.

Przykład z końca stycznia – nieoczekiwanie pod warzywniakiem spotkałem znajomego z liceum. Byliśmy na zasadzie „cześć, co tam”. Tak też było w tamtym momencie. Szybka rozmowa, mamy po jednej żonie, po dwie córki, po klasycznym aucie rodzinnym typu kombi, zapierdol czasowy, bo praca, bo zajęcia, bo przedszkola itd. Ale w oczach u Wojtasa widziałem jedną zasadniczą różnicę – widać, że robi to co lubi/kocha, zarabiając tym samym na życie, aczkolwiek nie spytałem się o to wprost, czy tak jest. Wojtas obecnie produkuje własnoręcznie meble na zamówienie. Nie traktuj tego jak reklamy, po prostu sprawdziłem w czym rzecz. Nie znam się kompletnie na meblach, ale widać na tych zdjęciach duszę, serce, przyjemność, oddanie, profesjonalizm, rzemieślniczą pracę. Wojtas zapytał się czemu nic nie piszę na Hoopsach, bo przecież „te felietony są zajebiste”. Czy są zajebiste czy nie, nie mi to oceniać, ale do końca dnia nie mogłem przestać myśleć o swojej dotychczasowej drodze zawodowej. Po prostu przypomniałem sobie jak bardzo kochałem koszykówkę i jak bardzo kochałem o niej pisać. Po drodze media sportowe zaczęły mieć coraz mniejsze znaczenie. Niestety, wydawcy obcinają koszty, rozpoczynając od działów sportowych. Ale tak czy owak, w końcu powiedziałem wieczorem do żony – „Kacha, pierdolnąłbym to wszystko w diabły i zaczął rozkręcać Hoopsy, gdyby tylko było jakieś zaplecze”. Z pustego przecież i Salomon nie naleje. Z czego się w takim razie utrzymać tutaj? Przecież nie z pasji…

Dlatego wcale się nie dziwię (albo się dziwię w sumie…), że ten obecnie pojebany świat goni za pieniądzem i lepszym życiem. Że ludzie są mniej szczęśliwi, przez to mniej życzliwi, albo po prostu są chujami. Że każdy chce się na kimś wzbogacić. Te wszystkie pojebane cyfrowe nowinki, ludzie przestają czytać papierowe rzeczy, w kawiarniach pełno gniazdek do ładowarek, wszędzie wi-fi, tylko hipsterzy zahaczają o gry planszowe, nie wiedząc i tak co to jebany/zawsze klasyczny „chińczyk”. Zatracamy się jako społeczeństwo, tracimy rzeczywisty kontakt, gonimy za hajsem jak Eis. Spotykamy się rzadziej, niszczymy naszą planetę, nie doceniamy tego co mamy, robimy się próżni jako… ludzkość.

Często narzekam, na wszystko, bywam pesymistą, ale kiedyś taki nie byłem. Dzieci chorują, dzieci marudzą, na to nie starczy, coś tam, nagle koszykówka. No właśnie, była odskocznią, miłością życia jak muzyka… i kiedy chcę do niej wrócić, zaczyna mnie w jakimś stopniu zawodzić. To tak jakbyś próbował w kółko tego samego związku, gdzie seks nie smakuje już tak samo, gdzie rozmowy zaczynają być nudne, a puszczanie bąków już nie rozśmiesza, ale próbujesz. Nie wiem czy mam dalej w to wierzyć. Polska koszykówka przestała dla mnie istnieć kilka sezonów temu, jest źle, wszyscy o tym wiemy. NBA w latach 90-tych niosła ze sobą mnóstwo idei budujących nasze charaktery – walkę, honor. Nikt nie budował super teamów, było więcej lojalności graczy wobec klubów i na odwrót. Były łokcie, big ball zamiast cipowatego small ballu. 70% wysokich w dzisiejszej NBA to rzucające za trzy cipy. Pieniądze, sława, pogoń, sport, próżność, znowu sława, chujowy nowoczesny rap, korzenie, sam już nie wiem. Nigdy chyba tego nie kupię. Doceniam rozwój, ale to tak jak z gadżetami, niestety. No i na końcu jestem ja – w przeszłości stojący za płotem gruby dzieciak, patrzący na „legendy naszego Marakanu”, idealizujący herosów wrocławskiej koszykówki, mający w sercu miłość do basketu większą niż on sam.

Co mi zostało dzisiaj? Cios w pysk również od ligi akademickiej. I to nie chodzi o to, że ktoś brał kasę, ktoś komuś załatwił dziwki i koks. To było tam od zawsze. Najbardziej zabolało, że upadły autorytety trenerów, którzy wydawali mi się tacy… jakby to ująć? Rodzinni? Uczciwi? Ojcowie tych wszystkich dzieciaków z getta? Z jednej strony gracze w NCAA otrzymują stypendia, na które stać niewielu, bo to koszt 60-70 tysięcy dolarów rocznie w zależności od uczelni. Z drugiej strony uczelnie bogacą się na graczach, NCAA zbija miliardowe zyski. Przykładowo budżet koszykarskiej ekipy Duke w ubiegłym sezonie wynosił jakieś 19 milionów dolarów. Po dzisiejszym kursie to prawie 65 milionów złotych. Cała PLK nie ma takiego budżetu. Co z tego mają gracze? Stypendium, ciuchy sportowe do własnego użytku, kartę na obiady. Temat ostatnich skandali jest o tyle ciężki, że z jednej strony nie brakuje ciekawych propozycji rozwiązań, a z drugiej nie będzie to takie proste, zaś zmiana całego systemu i doprowadzenia wszystkiego do porządku potrwa jeszcze kilka lat. FBI weszło z buta. Tak czy inaczej – na ten temat więcej miałem do powiedzenia w ostatnich Piklach do Kawówki.

Koszykówko – jak Ci znowu zaufać? Dlaczego rzucamy siebie nawzajem? Raz to ja rzucam Cię z lenistwa, nie gram 14 miesięcy, oglądam mało, znacznie mniej niż kiedyś, nie piszę do Ciebie, nie tęsknię. Drugi raz to Ty rzucasz mnie, kiedy znowu do siebie wracamy. Oszukujesz, jesteś zimna, za dużo obiecujesz, bywasz rozczarowująca. Mimo wszystko mamy marzec, idzie wiosna, może zaufamy sobie raz jeszcze? To chyba dobry czas, doskonale wiesz dlaczego. To dobry czas żeby zacząć wszystko od nowa, po raz kolejny, ale z nutą wyobraźni, cierpliwości, odporności na wszystkie zawody. Przytul mnie jeszcze raz, a ja postaram się dać z siebie wszystko. Pamiętaj… mamy marzec.

Kocham Cię, ale nie tak jak Kobe,

Sebastian

***

Marzec, sezon w połowie przespany, ale ptaki za oknem ćwierkają, że nadchodzi… The Turniej NCAA. Pojawił się w tym roku nagle, jak Buba Buka z Muminków, polaryzując mój mózg dobrymi turniejami konferencji, na sam koniec dołując nową formułą transmisji Selection Sunday – dno dna, skakanie na główkę z dywanu na podłogę. Podobnie zachowała się Komisja przy niektórych wyborach, które zaszokowały całą galaktykę. I jak my mamy żyć na bakier koszykówko? Chcesz ze mną konie kraść? Najpierw wypunktujmy się nawzajem…

Myślę, że wypada rzucić kilkoma nazwiskami pod kątem Draftu 2018, szczególnie, że tak naprawdę nie wiemy do końca ile kto zdąży pograć. Jak co roku mamy regiony z większą ilością prospektów i regiony, gdzie znajdzie się ciekawa zgraja juniorów i seniorów, którzy niekoniecznie stoją mocno w „mockowej hierarchii”. Mamy klawe teamy, sleeperów, teoretycznie ciekawe starcia już w drugiej rundzie. Niech się dzieje. Kończę ten tekst, kiedy tak naprawdę trwa już pierwszy mecz rundy First Four, a zaraz zaczyna się drugi. Życie…

THE DRABINA…

*Zapomniałem dopisać – mam West Virginię nad Wichitą State

KILKA HISTORII Z SOUTH REGION

*Czy Kentucky zatrzymają swoim atletyzmem DeAndre Aytona? -> To teoretyczny match-up w drugiej rundzie, już w drugiej rundzie, ale oczywiście na tapetę możemy brać fakt, że Davidson mogą pierdolnąć Kentucky w upsecie, mając w składzie Peytona Aldridge’a i mnóstwo chęci do walki. Wierzę jednak, że UK sobie poradzą i wezmą na warsztat swoich barki Aytona. Czemu widzę tutaj światełko w tunelu? Bo wysocy Kentucky są atletyczni, owszem – nadal to najmłodszy ze składów Coacha Cala w karierze, ale to co widziałem w SEC Tournament napawa optymizmem.

*Shaka Smart i wspomnienia turniejowe -> Robiąc wielkie rzeczy z VCU w 2011 roku (wow, to już 7 lat!), kiedy awansował do Final Four, Smart buduje powoli swój projekt na wielkiej scenie Texas Longhorns. Po nieudanym sezonie 2016-17 dostał w prezencie Mohameda Bambę i owszem, Longhorns niekoniecznie poradzili sobie w mocnej Big 12 Conference w tym roku, ale to nadal rotacja ośmiu ludzi grających stale powyżej 15 minut, co w takich turniejach jest zazwyczaj istotne. Zobaczymy, ja mam ich aż w Sweet 16, aczkolwiek teoretyczny match-up z Cincinnati będzie ich największym testem w tym sezonie. Dawaj Bamba…

*Co z wielkim sukcesem Virginii? -> Tony Bennett to jeden z najlepszych trenerów ostatnich lat, który jako pierwszy w historii wygrał w tym sezonie 17 spotkań w ACC. Defensywa Virginii od kilku sezonów nie wypada z topu, dyscyplina i zbilansowany skład są tym co tak naprawdę kojarzy nam się z Cavaliers. Mimo świetnych sezonów regularnych i tytułów w ACC Tournament, największym sukcesem Bennetta był awans do Elite 8 w 2016 roku. Dzisiaj Virginia jest kandydatem do Final Four i oczywiście dobrym pickiem po tytuł, ale… to NCAA Tournament.

Draft 2018? Top…

DeAndre Ayton (C, Arizona) – typowany ostatnio na pierwszy pick center Wildcats miał monstrualny sezon, stając się kolejną nadzieją nowoczesnych wysokich z old schoolowym mentalem do gry. Jego dominacja chociażby w PAC-12 Conference była bezdyskusyjna, a pieprzu dodały plotki o tym, że Ayton miał proponowane 100 koła od agenta, żeby zagrać przez jeden sezon w ‘Zonie. Przed NCAA Tournament jest to już nieistotne.

Mohamed Bamba (C, Texas) – Big Mo w trakcie sezonu pracował sporo nad grą w ofensywie i było to widać wraz z biegiem rozgrywek wewnątrz Big 12 Conference, gdzie jego rola znacznie wzrastała. Rozmawiamy o nim w Piklach, kiedy szukamy potrzeb m.in. dla Phoenix i Chicago. O Bambie i Aytonie z pewnością nie zapomnę po sezonie, będzie sporo do czytania.

Kevin Knox (SF, Kentucky) – nie liczyłem tak na nic w tym sezonie jak na potencjalny match-up Knoxa z Michaelem Porterem Jr. (Missouri), który wrócił dopiero na jeden mecz w SEC Tournament, ale zagra również w Turnieju NCAA. Niestety Mizzou po tej samej stronie drabinki, ale w innym regionie, mają sporo dobrych ekip. Wracając do Knoxa, coach Calipari zaczął go zachęcać do poszerzania swojego repertuaru, co wskrzesiło go na obwodzie, po tym jak przez cały sezon trafiał 68% spod obręczy + 39% z tzw. NBA range – wg The Stepien. Knox jest trochę poza radarem, ale to gość, który staje się lepszy z każdym meczem.

Shai Gilgeous-Alexander (PG/SG, Kentucky) – świetna końcówka sezonu nie robi z SGA gracza pokroju De’Aarona Foxa, ale zdecydowanie ten okres pokazał, że Alexander ze swoimi gabarytami (198 cm) może być jednym z najbardziej sleeperowych guardów tego Draftu, robiąc dużo dobrych rzeczy nie tylko w mid-range, o czy mówi prawie 40% za trzy oraz masa dorosłych decyzji w SEC Tournament. Nie doceniałem go podczas pierwszej fali Kotów Cala, ale teraz? Jest naprawdę bardzo ciekawie…

Lonnie Walker IV (SG, Miami FL.) – kliknął, w odpowiednim momencie, bo na starcie sezonu w ACC, gdzie po kontuzji kolana nie było widać śladu. Spotkałem się z opinią, że może być tak cichym prospektem jak Donovan Mitchell, ale studzę entuzjazm i czekam na pewne rzeczy do niego. Pewne, ponieważ Walker niekoniecznie ma zimną głowę, chociaż bywały mecze, które wyciągał dla Hurricanes. W NCAA Tournament będzie musiał wziąć sporo rzeczy na klatę, ponieważ prawdopodobnie Bruce Brown Jr. nie zagra z powodu kontuzji stopy, która ciągnie się za nim od połowy stycznia. To zdecydowanie heartbreaker dla Miami, ale… kto wie.

Poza tym THE GRACZE Fun To Watch:

*Virginia – Kyle Guy, Devon Hall, De’Andre Hunter

*Creighton – Marcus Foster, Khyri Thomas

*Kentucky – Wenyen Gabriel, PJ Washington, Hamidou Diallo, Jarred Vanderbilt, Nick Richards, Sacha Killeya-Jones, Quade Green

*Davidson – Peyton Aldridge, Kellan Grady

*Arizona – Alonzo Trier, Rawle Alkins, Parker Jackson-Cartwright, Brandon Randolph, Dusan Ristic

*Tennessee – Grant Williams, Admiral Schofield

*Nevada – Cody i Caleb Martin, Jordan Caroline

*Texas – Dylan Osetkowski, Matt Coleman

*Cincinnati – Gary Clark, Jacob Evans, Kyle Washington

KILKA HISTORII Z WEST REGION

*Michael Porter Jr. i Missouri -> Z jednej strony jego powrót na jeden mecz w SEC Tournament był różnie odebrany, z drugiej Porter Jr. daje znać, że zabieg na plecach nie był tak poważny jak każdy z nas myślał. Po jednym meczu z Georgią można stwierdzić tylko tyle, że poprawił rzut, a po zawieszeniu przez Mizzou Jordana Barnetta (ich drugiego scorera) możemy być niemal pewni, że MPJ wyjdzie w piątce. Jego brat Jontay zaliczył świetną druga połowę sezonu i już teraz wygląda kozacko jako prospekt na Draft 2019

*G-O-N-Z-A-G-A -> Po ubiegłorocznym szaleństwie i udziale Przema Karnowskiego w finale Zags nie mają może tyle talentu co wtedy, ale to nadal atletyczny i będąc w Top 20 (ofensywa, defensywa) team, który ponownie wygrał co najmniej 30 spotkań w sezonie. Wiadomo, ich konferencja nie powala, ale Mark Few ma swoich ludzi rewelacyjnie poukładanych. Rui Hachimura jest jednym z najbardziej atletycznych wingmanów w tym Turnieju, Killian Tillie wyrósł na mini gwiazdę tej ekipy, z kolei weterani Johnathan Williams III i Josh Perkins są nam bardzo dobrze znani. Ciszę się, że w Spokane nadal wszystko gra. Zags mogą nawet ukradkiem wejść do Final Four. Historia…

*Alert Wolverines -> Poszedłem na całość z Michigan, gdzie John Beilein ma niemal dziesiątkę graczy w stałej rotacji, no i ma oczywiście Mo Wagnera, który powinien być Królem Marca. Wolverines zaliczają stały progres, bez wielkich prospektów w kierunku NBA, grają swoją koszykówkę Big Ten. Wygląda to naprawdę dobrze, dlatego wrzucam ich aż do finału. Niech się dzieje.

Draft 2018? Top…

Michael Porter Jr. (SF/PF, Missouri) – nie ma chyba czego dodawać, mieliśmy zaledwie niecałe 30 minut Portera w zasadzie w dwóch spotkaniach tego sezonu. To wciąż za mało, ale kto wie, czy akurat w samym NCAA Tournament Porter nie wejdzie na wyżyny. Widać, że gra ostrożnie, nie ma tego atletyzmu sprzed sezonu, ale to tylko poprawia jego wizerunek pod katem mentalnym. Wrócił, chce pomóc drużynie, ale jak sam mówił, atletycznie to dopiero 70% tego co osiągał przed operacją. Trzymam kciuki.

Robert Williams (PF/C, Texas A&M) – spodziewałem się chyba za dużo, ponieważ Williams nie zrobił oszołamiającego progresu w porównaniu do ubiegłego roku i zaczyna mi tu śmierdzieć trochę historią Ivana Rabba. Nie należy jednak zapominać, że to atletyczne zwierzę, jednak podczas samego Turnieju nie widzę go w roli game-changera. Wypadł poza loterię, a zaczynał notowania nawet w Top 7.

Keita Bates-Diop (SF, Ohio State) – Buckeyes po przebudowie ugrali i tak więcej w tym sezonie niż można było się spodziewać, a KBP był czołowym graczem Big Ten. W dużej mierze sporo będzie zależeć od niego, bo to gość, który może pociągnąć Buckeyes w crunch time.

Poza tym THE GRACZE Fun To Watch:

*Xavier – Trevon Bluiett (!!!), J.P. Macura

*Missouri – Jontay Porter, Kassius Robertson

*South Dakota State – Mike Daum (!!!)

*Gonzaga – jak wyżej…

*Houston – Rob Gray, Corey Davis Jr.

*San Diego State – Malik Pope

*Michigan – Mo Wagner, Charles Matthews, Zavier Simpson, Muhammad-Ali Abdur-Rahkman

*North Carolina – Joel Berry II (!!!), Luke Maye (!), Cameron Johnson, Theo Pinson

KILKA HISTORII Z EAST REGION

*Kolejny run Villanovy? -> Mając dwa najlepsze two-way ciosy w lidze, czyli Jalena Brunsona i Mikala Bridgesa, Jay Wright przystępuje do kolejnej walki o tytuł. Patrząc na bracket… cóż, ‘Nova nie ma wcale tak najgorzej przynajmniej do Elite 8, a ja szukałbym zaczepki w kierunku Virginii, ale z większą dozą graczy, którzy są game-changerami. Omari Spellman zalicza rewelacyjny sezon, jako wysoki trafia 44% za trzy. Z kolei Phil Booth powinien być w tej drodze małym x-faktorem, podobnie jak Donte DiVincenzo. Ci ludzie byli podczas kampanii 2016, są gotowi, wiedzą co mają robić. Mam ‘Novę pod koroną…

*W LA pada deszcz! -> Aaron Holiday i spółka to jeden z najlepiej rzucających za trzy teamów w tym Turnieju (38,3%), który załapał się dopiero do First Four, ale może sporo namieszać w tej części drabinki. Bruins lubią biegać, ich styl gry nie zmienił się w zasadzie po odejściu Gonzo Balla. Ostatni miesiąc sezonu regularnego mieli całkiem niezły, doczłapując się do finału PAC-12 Tournament. Niech trójki spadają, a potem wyjdzie dla nas słońce.

*Guards Don’t Lie -> Przejechałem po ekipach w tym regionie, szukałem spoiwa. Nie lada gratka dla fanów niskich i mobilnych graczy. Będzie tego sporo, a jak wiadomo – guardzi wygrywają ważne mecze tutaj. Poza tym nie chciałem szukać kolejnych historii na siłę wyssanych z palca. Nazwiska niżej.

Draft 2018? Top…

Collin Sexton (PG, Alabama) – to może być historia runu Kemby Walkera, który w 2011 roku nabijał ludzi na pale. Sexton ze swoim mini-westbrooczyzmem pokazał w SEC Tournament, że potrafi grać przeciwko każdemu i wygrywać mecze dla Avery’ego Johnsona. To pick na Top 10 w tegorocznym Drafcie, sporo dobrych rzeczy, które nie do końca były dotarte w pierwszej części sezonu, ale Sexton może chociaż postraszyć Villanovę – teoretycznie już w drugiej rundzie.

Mikal Bridges (SG/SF, Villanova) – dlatego jestem fanem, aby ludzie zostawali na uczelniach, doskonalili grę, robili dyplomy. Mikal Bridges stał się topowym wingmanem w NCAA oraz jednym z najlepszych graczy 3-and-D, którzy powinni być dostępni w czerwcu. Zaczynał jako slasher we freshman year, a dzisiaj jest piekielnie ciężkim gościem do zatrzymania. Poza tym szkoła Jaya Wrighta to IQ Basketball, czego najlepszym przykładem jest Josh Hart z Lakers.

Aaron Holiday (PG, UCLA) – najmłodszy z braci Holiday, podobnie jak Bridges, na swoim trzecim roku zaczął grać koszykówkę życia w opcji 20 PKT., 6 AST., 46%FG, 43%3P. Zaliczył wpadkę z Arizoną w meczu o tytuł SEC, dlatego tym bardziej w samym NCAA Tournament Holiday będzie chciał pociągnąć ten miły dla oka team Bruins.

Jalen Brunson (PG, Villanova) – jeden z kandydatów do najlepszego gracza roku, killer, który po obu stronach boiska już teraz jest lepszy od ojca Ricka. Brunson to kolejny przykład stałego progresu, kiedy wybuch ma miejsce w drugim lub trzecim roku. Wyjadacz, któremu życzę stałego miejsca w NBA.

Landry Shamet (PG, Wichita State) – wysocy, broniący i rzucający za trzy ludzie są w cenie. Shamet przez całą swoją karierę w Wichita State pracował na miano jednego z najlepszych PG ligi, dlatego jego teoretyczny match-up z Jevonem Carterem w drugiej rundzie zapowiada się kosmicznie. Oczywiście junior z trzyletnim stażem.

Poza tym THE GRACZE Fun To Watch:

*Villanova – było…

*Virginia Tech – Nickeil Alexander-Walker

*Alabama – John Petty, Dzon Ingram

*West Virginia – 50-letni i łysy Jevon Carter, Sagaba Konate, Maciej Bender i słonecznik w paczce

*Wichita State – wszyscy ludzie z rotacji, łącznie z Panią portierką

*Marshall – duo Jon Elmore i C.J. Burks

*Florida – Jalen Hudson, Chris Chiozza, Egor Koulechov

*Texas Tech – Zhaire Smith, Keenan Evans, Jarrett Culver

*Arkansas – Jaylen Barford

*Butler – Kelan Martin

*Purdue – Carsen Edward, Vincent Edwards, Isaac Haas

KILKA HISTORII Z MIDWEST REGION

*Moc Draftu 2018 -> Tzw. wysyp grzybów, paleta z najlepszymi jogurtami, THE GRACZE. Będzie tego sporo w tym regionie, co oczywiście podniesie poziom samych gierek. Dobre teamy, świetni gracze, każdy znajdzie coś dla siebie. Woof!

*Fenomen Trae Younga? -> Oklahoma przed NCAA Tournament przegrała 8 z ostatnich 10 spotkań, dostała 10-ty seed, to absurdalnie śmieszne. Jednak cała rzecz pokazuje, że szanownej Komisji zależy na oglądalności, więc upchali biednego Younga w regionie naszpikowanym gwiazdami i kontenderami. Nasz Trae skończył sezon regularny jako pierwszy w historii lider punktów i asyst w Division I – odpowiednio 27,4 PKT. i 8,8 APG. Zaliczał do tego ponad 5 STRAT NA MECZ. PIĘĆ STRAT, solidne 42% z gry i 36% za trzy, momentami nie kontrolując swoich wyczynów. Okres grudniowo-styczniowy miał fantastyczny, ale gdzieś w lutym zespoły z Big 12 po prostu znalazły na niego sposób. Sooners to w zasadzie jednoosobowa armia, całkiem inna historia niż ta z Buddym Hieldem, który przy wsparciu pociągnął team do Final Four 2016. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Young może kliknąć w danym momencie i zrobić Stephena Curry’ego z Davidson 2009. W pierwszej rundzie ograne Rhode Island, teoretycznie w drugiej już naszpikowane talentami Duke – byłoby klawo to zobaczyć.

*Trzy zespoły na FINAŁ -> Szkoda, naprawdę szkoda, że Kansas, Michigan State i Duke znalazły się w jednym regionie. Szkoda pod względem tego, że tylko jedna z tych ekip teoretycznie wejdzie do Final Four, z drugiej strony możemy być świadkami THE MECZYW. W Kansas niepokojącym faktem jest dyspozycja centra Udoke Azubuike, który przed Big 12 Tournament nabawił się urazu kolana. Ponoć jest szansa, że zagra – bez niego Kansas definitywnie tracą na wartości mimo jednego z najlepszych obwodów ligi oraz small-ballowych schematów Billa Selfa. Michigan State z Duke mogą spotkać się już w Sweet 16, a próbki talentów mieliśmy już na starcie sezonu podczas Champions Classic – wygrali wtedy Blue Devils, grając w zasadzie przez ponad połowę meczu bez Marvina Bagleya. Hot in here…

Draft 2018? Top…

Marvin Bagley III (PF, Duke) – zdominował rozgrywki ACC, kończąc je jako najlepszy strzelec i najlepszy zbierający. Bywało, że miał mecze na 30/15, dosłownie dominując w paint swoim atletyzmem. Czegoś mi u niego brakuje, sam nie wiem jeszcze czego, ale już dzisiaj Bagley to topowy game-changer w klasie 2018, dlatego Coach K przez aż cztery spotkania nosił pampersy dla dorosłych, kiedy MBIII nie grał z powodu urazu kolana. Będzie o nim więcej tutaj niebawem.

Wendell Carter Jr. (PF/C, Duke) – pod nieobecność Bagleya pokazał, że może dominować z każdym, a jego inteligencja buduje defense Duke od podstaw. Carter Jr. to pewniak do Top 10, tylko jak odnajdzie się w dzisiejszej NBA?

Jaren Jackson Jr. (PF/C, Michigan State) – elitarny defensor na pozycje 4/5, coraz lepszy scorer, ale nadal nieśmiały 5-6 metrów od kosza, gdzie dysponuje miękkim rzutem. Jackson poszybował aż do To 3 u chłopaków z ESPN, robiąc niesamowity pożytek z zasięgu ramion i IQ. Obok Mohameda Bamby to topowy prospekt dla wielu ekip szukających wysokiego pod kątem bronienia obręczy. Uwielbiam.

Miles Bridges (SF/PF, Michigan State) – o Mesjaszu Ty mój! Jak dobrze, że zostałeś. To niesamowite, ale Bridges statystycznie zaliczył niemal identyczny sezon w porównaniu do 2016-17. Ewoluował jednak jako gracz bardziej kompletny, będącym świetnym gościem do obecnej NBA pod kątem small ballu, gdzie będzie mógł spokojnie grać jako czwórka. Czekam na sukces i jeszcze lepsze próbki. Ma wokół siebie team na Final Four, musi to wykorzystać, szczególnie przy ewentualnym rewanżu z Duke.

Trae Young (PG, Oklahoma) – The Hype Is Real? Zobaczymy…

Poza tym THE GRACZE Fun To Watch:

*Kansas – Devonte’ Graham (!!!), Svieta Mykhailiuk (!), Udoka Azubuike, Malik Newman, Silvio De Sousa, Lagerald Vick

*Seton Hall – Angel Delgado, Desi Rodriguez

*NC State – Omer Yurtseven, Al Freeman

*New Mexico State – Zach Lofton

*Arizona State – Tra Holder, Shannon Evans II

*Syracuse – Tyus Battle, Frank Howard, Oshae Brissett

*Michigan State – Nick Ward, Cassius Winston, Josh Langford, Matt McQuaid

*Rhode Island – Jared Terrell

*Duke – Grayson Allen, Trevon Duval, Gary Trent Jr.

Jeżeli dotarłeś tutaj, to znaczy, że uszanowałeś to co zrobiłem. Nie mniej jednak z roku na rok utwierdzam się, że takie zapowiedzi mają coraz mniejszy sens. Straciłem na to dwie noce, mam z tego tylko (lub aż satysfakcję), oczy wory, nabrzmiałe jaja od trzymania moczu w trakcie ŁAPANIA CHWILI POMIĘDZY AKAPITAMI.

Gdzie oglądam? Na płatnym ESPN Player od zawsze, nie używam streamów.

Co dalej? Będę z Wami podczas tego Turnieju, za wyjątkiem meczów piątkowych – mam wtedy grube pępkowe u kumpla. Będę nieprzytomny, wiem to już teraz.

Dziękuje za przeczytanie.

Głowa do góry, jest marzec…

20 KOMENTARZE

  1. Hej, dzięki za te oczy wory, nabrzmiałe jaja i tylko/aż satysfakcję. Dzięki takim tekstom jest lepiej na świecie.

      • propsy za wzmiankę o Muminkach i Buce. Czytajcie książki, z nimi łatwiej to wszystko dźwigać. Dzięki za artykuł. Nie myśl, ze nie było warto. Pisz. Czekam na kolejne teksty

  2. Dotrwałem do końca i chylę kapelusz – świetny artykuł. Dla mnie takie zapowiedzi jak najbardziej mają sens – nie śledzę NCAA na bieżąco i taka garść informacji w całkiem sporej pigule zdecydowanie pomaga zorientować się co i jak!

  3. Seba, tekst mega tylko tak dalej, ale muszę stwierdzić że lubię, nawet bardzo lubię, Twoje spostrzeżenia w temacie dzisiejszego świata. Zastanów się nad pisaniem też o sprawach poza basketem. Talent masz. Pozdrawiam

  4. No i zacznij pisać cykliczne (1-2 tygodniowo) długie artykuły na szóstym. Oczywiście w tematyce hoops.
    I Maciek niech odpala jakiś porządny grosz 🙂 Mam roczny abonament i te artykuły czytałbym jako pierwsze.

    • Temat zostaje chyba tylko przy Piklach na dzisiaj. Na Hoopsach piszę kiedy chcę i o czym chcę. Nie miałem na 6G ograniczeń, ale zbyt rzadko się pojawiałem pisemnie, więc nie chciałem też chłopakom obiecywać, że napiszę, a nie napisałem bo coś tam. Życie 🙂

      • ziom – regularność to podstawa – to nie będzie tak, że najpierw zaczniesz zarabiać na swoim świetnim warsztatowo piórze a potem staniesz się regularny w pisaniu. Najpierw trzeba być regularnym tak gdzieś przez 3 lata a potem dopiero zaczyna się zarabiać – albo i nie. zreszta zapytaj Macka. On przez wiele lat był regularny i nic nie zarabiał, a dopiero ostatnio się (chyba) odkówa.

        • Nie bardzo rozumiem Twoją wypowiedź w kontekście mojego komentarz wyżej. Przecież nie raz pisałem, że za pisanie o koszykówce nie wyżywię rodziny. Dałem sobie z tym spokój parę lat temu. Wiem jakie są stawki i wiem na czym to polega. Piszę od 2008 roku, nie oczekuję niczego od tego dzisiaj, stąd zajawka na swojego bloga, gdzie piszę kiedy mam ochotę. Na dzisiaj to nic więcej. Sytuacja zawodowa to co innego niż marzenie z przeszłości dotyczące zarabiania wielkiej kasy na blogowaniu o koszu. To koszykówka, nie staniki lub parenting. O co mam pytać Maćka? Rozmawiam z nim 5-6 razy w tygodniu, więc nie bardzo wiem o co go mam pytać? ;D Nie obraź się, ale tłumaczysz mi kwestie, o których mam raczej pojęcie i nie odbieraj tego jako atak, tylko wnioskuję, że masz mnie za żółtodzioba, który nagle postanowił zacząć pisać o koszykówce po hajs. Chyba mnie z kimś pomyliłeś 🙂

        • I skąd wiesz, że nic nie zarabiał? Pracował przez 8 lat w Wirtualnej Polsce, na Zawsze Po Pierwsze były reklamy itd. I skąd ta magiczna cyfra 3 lat? Nie bardzo znasz chyba temat 🙂

          • no offense ale …..
            czytam cię od dawna i bardzo lubię to robić. Cenię Twoją wiedzę i pasję, która aż kipi z Twoich tekstów. To w połączeniu z nieprzeciętnym talentem do pisania robi z Ciebie jednego z najlepszych blogerów koszykarskich w kraju ( takie top 3 bez naciągania). Ale z tych wszystkich tekstów które śledzę – wpisów na blogach, tweetów i innych aktywności straszna gorycz wypełza. I stary, ma to swoje konsekwencje, których chyba nie rozumiesz. Jak ktoś Cię nie zna ( tak jak ja) to pewnie nie ma prawa Cię oceniać i dawać Ci dobrych rad, ale napiszę Ci tak po przyjacielsku – bo jesteśmy w tym samym wieku, mamy podobne historie i podobny status na dzisiaj. Taką łączność pokoleniową z Tobą czuję. Jeśli to co przeczytasz uznasz za ważne to ok – a jeśli nie to poprostu skasuj i zapomnij. Otóż….. reszta na privie jeśli pozwolisz………… czy na info@hoopsyhetmana.com będzie ok?

  5. Super robota, wielkie propsy. Szkoda że w dzisiejszych czasach coś takiego jak felietonista czy dziennikarz sportowy się rozmyło i nie jest doceniane. Dziś każdy wrzuca swoje wypociny do neta, a mało kto ma coś do przekazania. Ty za to Seba masz i dzięki Ci za to.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here